czwartek, 3 stycznia 2013

Pewnego razu w Rzymie

Zmotywowana pewnym wątkiem wizażowym. Postanawiam wrócić do pisania.

Rozpocznę od filmu, który oglądałam w święta "Pewnego razu w Rzymie".



Młoda i utalentowana kuratorka z Nowego Jorku, Beth Harper, ma za sobą kilka zawodów miłosnych. Wyjeżdża na ślub swojej młodszej siostry do Rzymu . Na miejscu zakochuje się w jednym z gości, uroczym Nicku jednakże zauroczenie nie zostaje odwzajemnione. Pod wpływem dużej ilości alkoholu zabiera kilka monet ze słynnej fontanny miłości, nie zdając sobie sprawy z magicznych skutków swojego czynu. Wkrótce z zaskoczeniem zauważa, że zaczęła wzbudzać namiętne uczucia w coraz większej liczbie przezabawnych i zdecydowanie nieodpowiednich zalotników. Po powrocie do domu okazuje się, że prześladuje ją grupka mężczyzn, którzy zwariowali na jej punkcie.  Film pozwolił mi poczuć w pewnym sensie prawdziwą magię Rzymu. Coś w tym jest, że tam wszystko może się zdarzyć!

4 komentarze:

  1. Pierwsza :D
    Wiesz, że Włochy czy nawet sam Rzym nigdy nie wydawały mi się atrakcyjne? O filmie nigdy nie słyszałam, chyba to taki z gatunku lekkich filmów, tak?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, nie byłam nigdy w Rzymie, we Włoszech. Tak, jest to film z gatunków lekkich. Bardzo fajnie się ogląda, humor poprawi na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uroczy, lekki i bardzo pozytywny film :) poza tym boski Josh Duhamel! :D

    OdpowiedzUsuń